X

PADcast #88 – Zakończenie

Trudna sztuka zakończeń.

Walka z bossem, chamska furtka na sequel, przelukrowany happy end – to niestety codzienność gracza. W podcaście postanowiliśmy podyskutować więc o tym, dlaczego kończąc gry tak często czujemy niedosyt i czego zdecydowanie brakuje nam w fabułach gier. Do wrażliwych na spoilery – spokojnie, nawet gdy posługiwaliśmy się przykładami, robiliśmy to bardzo ogólnie.

W newsach rządzi Microsoft, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę ostatnie przecieki o nowych grach, a także wiadomość o przejęciu praw do marki Gears of War. Robert, mimo że jest wielkim fanem Xboxa 360, wypowiada się z rezerwą i od zakupu XB1 jest dalej niż bliżej.

W kąciku sucharów, ekhem… znaczy gier Dawid opowiada o tym, jak wymiękł przy Guacamelee!, a Robert i Tomek tłumaczą się, dlaczego znowu w nic konkretnego nie grali.

Miłego słuchania i do usłyszenia za 7 dni!

Co w odcinku?

  • 00:01:24 – Parafialne / ważne, ważniejsze, najważniejsze
  • 00:08:25 – Różności społeczności / nasza społeczność oraz Q&A
  • 00:29:15 – Temat tygodnia / jak kończą się gry
  • 01:11:18 – Newsy / co się wydarzyło w minionym tygodniu
  • 01:48:58 – Gra tygodnia / Guacamelee! [ps3/psv/pc]
  • 02:04:21 – Premiery tygodnia / 05.02 – Outlast (PS Plus free) & 07.02 – Fable Anniversary


Dawid Maron: Koleś który widzi słabo ale słyszy za dobrze, w dodatku ogromny fan gier niezależnych. Jestem też na Twitterze i .

Komentarze (47)

  • Więc mówisz Dawid że nie znasz za bardzo żadnych grafików? To ciekawe jak szybko można zapomnieć o znajomych z którymi się nagrywało...

    • Może nie, że nie znam ale nie potrafiłem sobie przypomnieć ich w danej chwili ;)

  • Uhuhu... pogradajmy akurat wtedy kiedy wracam do Polski. to chyba wpadnę na piwko.

      • Jeśli uda mi się wpaść to wychylimy. Niestety tylko tydzień w Polsce i dużo rzeczy do zrobienia. Ale postaram się być. No i Robert przyjeżdża :)

  • Ktoś dzisiaj w autobusie się do mnie ewidentnie zbliżał (ładna pani) podsłuchać podcastu :D Która to?

    • Gra ogólnie jest świetna - a nawet gdyby na końcu Lara spotkała kosmitów (ostatni Indiana Jones lol), to i tak byłby to kawał znakomitej gry. Zresztą, to samo z Bioshockiem, TLoU i resztą Blockbusterów. Liczy się całość a nie jakiś wycinek z końca czy początku. Takie Simsy nie miały/mają prologu, epilogu i środka a grało się naprawdę przyjemnie :D

  • Ja w sprawie maszyny losującej. Dobry model wybraliście. :P

  • Tomek mówisz, że nie możesz znaleźć gry z dobrą fabułą i dobrym gameplayem. Ano nie możesz, bo grasz tylko na PC, a jakbyś zagrał w Red Dead Redemption, które jest tylko na konsolach to byś od razu wymienił ten tytuł, gdyż fabuła jest znakomita, a gameplay to cud, miód, orzeszki. No i zakończenie mocno ryje banie i jest mega zaskakujące i powie to każdy kto w grę grał, prawda ROBERT? :)

    A i Tomek nie przejmuj się tym spoilerem z Diablo 2, gra jest tak słaba, że ten spoiler totalnie nikogo. :)

    • Tak, chociaż 100% nie było :P. RDR to w ogóle fenomen, naprawdę rozległy sandbox, a fabuła trzyma się kupy.

    • Zakończenie w RDR nie jest zaskakujące ani odkrywcze w żadnym stopniu - jest po prostu idealnie dopasowane do całości fabuły. Widać, że nie było robione ani na siłę ani jako wstęp do wypuszczenia kolejnej części. Komuś ewidentnie się chciało użyć odpowiedniej części mózgu - czego niektórym twórcom brakuje...

      • Rockstar zawsze używa mózgu przez co ich gry są fenomenalne i wyznaczają standardy w branży.

        A zakończenie RDR jest zaskakujące szczególnie po misjach, które mamy pod koniec. Cisza, spokój, brak problemów i nagle....

        • Dla mnie zaskakujące nie było - co nie zmienia faktu, że to jedna z lepszych produkcji. Chociaż faktycznie końcowe misje mogły być taką zmyłką, to po całej tej zabawie w Bad Ass'a i wyrżnięciu setek wrogów, inne zakończenie po prostu by nie przeszło - gracze by ich zjedli gdyby R* zafundował im coś w rodzaju domek na wsi + gromadka goniących po podwórku bachorów ;)

          • Aha, no super. I co myślisz, że ja teraz będę szukał Twojego komenta? Nie. Twoim obowiązkiem jest podanie argumentów gdy wysuwasz antytezę.

          • Przepraszam za brak przygotowania do lekcji, panie dziekanie magistrzu inżynierzu. A teraz upsy R* w GTAV ( znaczek R* pożyczony od użytkownika ollestern, umieściłem lokowanie produktu, żeby nie było, że kradnę patent ) A więc, brak łatania ważnych aspektów gry. W sytuacji którą widziałem na własne oczy, gdy jeden cheat'er w czołgu uciekał przed drugim, który gonił go z buta bo miał nieśmiertelność, zadałem sobie pytanie. Gdzie w tym jestem ja zwykły gracz bez booster'ów, odpowiedź była prosta, w dupie. Właśnie tam R* miało zwykłych graczy, patch'ując możliwość biegania po domu i możliwość sprzedaży samochodów z LMS zamiast łatać ważne rzeczy, które miały duży wpływ na gameplay. Sytuacje gdzie po mieście jeździły 2,3 czołgi stały się normą. Lub akcje w stylu, wchodzi 2 ziomków na server, po czym jeden ma nieśmiertelność a drugi wyznacza za niego nagrodę w postaci 100mln, cała reszta rzuca się na tego typa, a on goli wszystkich i się śmieją. No i sławetne rozdawanie kasy, które w moim przypadku było gwoździem do trumny tej gry. Bo w sytuacji gdzie robienie misji, żeby zdobyć kasę, przestało mieć sens, bo dostałem 170mln od jakiegoś cheat'era. Kupiłem sobie najdroższe auto zamontowałem bombę stacyjkową, postawiłem samochodów pod custom service i czekałem na ofiary i tak ze 20,30 razy, o podkładaniu c4 pod heli i czekaniu na klientów chyba nie muszę wspominać. Fun był przez 2,3 dni i koniec totalna nuda, bo GTAV stało misjami, a nie free way.

  • Dzięki Tomek za spoiler do Diablo 2, miałem zamiar kupić, no już klikałem...

    • Stary, ta gra ma już 14 lat. A wiesz, że Vader jest ojcem Luke'a? :D

      • Czyli wędrowiec był Diablo, a Vader to ojciec Luke'a, no i ukończyłem Diablo 2 :)

  • Przesłuchałem cały podcast spokojnie w autobusie i dałem radę jeszcze zwinąć oby dwa kody :D
    UWAGA! DAJĘ PRZYKŁAD INNYM: Dziękuję chłopaki :)

  • Najlepsze zakończenie w grach ostatnio to zdecydowanie The Last of Us. Moment kiedy nagle zgasło światła i to uczucie: 'wow jakie to było dobre!'

    • Btw mam prośbę. Jestem lamusem w sprawach fpsów, nie mam w co grać na ps4 i postanowiłem ze zainwestuje w jednego. Bardzo ważny jest dla mnie offline'owa rozgrywka dla dwoch osob na kanapie. Brać CoD: Ghosts czy Battlefield 4?

  • Ciekawy temat główny, który nasunął mi refleksję związaną z ogrywanym przeze mnie aktualnie tytułem, którym jest Castelvania: Lords of Shadow. Za mną około 3/4 gry a ja wciąż mam obawy, czy raczej niejasne przeczucie, że ta fabuła nie może skończyć się dobrze. Nawet, jeśli główny bohater - notabene niezbyt skomplikowana postać - osiągnie swój cel, to kwestia ceny, jaką za to zapłaci i wszystko, co był gotów - do momentu w którym jestem - poświęcić wyklucza dla mnie, gracza i obserwatora tej historii - możliwość komfortowego poczucia się po spełnieniu misji, jakiej powodowany potężnym uczuciem, Gabriel, się podjął. Naprawdę, jeśli cel zostanie osiągnięty, to nie będzie to zakończenie, które można określić "happy endem", natomiast jeśli misja skończy się "fiaskiem", to można rzec już w tej chwili, że nad całym przedsięwzięciem unosi się widmo fatalizmu. Dodawszy do tego całą masę innych smaczków fabularnych ("origin" Lordów Ciemności i sposób, w jaki przedstawiają oni swe racje Gabrielowi, sprawiał, że na przekór sobie bardziej byłem po ich stronie, kiedy przyszło mi z nimi w walczyć), zgrabnie wplecione nawiązania do folkloru, mitów, nieco posmoderny nawet momentami, tworzą tu bardzo koherentną osnowę fabularną. Dodać do tego należy rewelacyjnie budującą klimat oprawę audiowizualną i idealnie pasującą do głównego bohatera i opowieści, mieszaną (slasher + elementy platformowe + zagadki środowiskowe) warstwę rozgrywkową - dla mnie produkt idealny pod względem fabularnym z (prawdopodobnie) nie tak oczywistym zakończeniem i usłaną cierniami drogą do niego.

Przeczytaj też