X

PADcast #84 – Pojawiam się i znikam

Na horyzoncie Thief, legenda gry skradankowej, czy nowa odsłona udźwignie brzemię towarzyszące duchowym spadkobiercom?

O tym i innych problemach z którymi borykają się gry, w których tak bardzo ważne jest abyśmy nie zostali wykryci.

Powiemy Wam również o pewnej dziwnej analizie sytuacji Sony, oraz o tym co Jan A.P. Kaczmarek robił w poznańskim studio developerskim Dark Stork. Na koniec Robert pochwali się nową zabawką, a mowa będzie o Kindle PaperWhite drugiej generacji. Nie mogło zabraknąć też gier, może nie do końca świeża pozycja ale jakże wybitna. Ni No Kuni oraz zafascynowany nią Dawid, przybliżmy Wam tego wyjątkowego jRPG’a.

Co w odcinku?

  • 00:02:31 – Parafialne / ważne, ważniejsze, najważniejsze
  • 00:03:53 – Różności społeczności / nasza społeczność oraz Q&A
  • 00:21:33 – Temat tygodnia / Gry skradankowe
  • 01:12:34 – Nie tylko o grach / Kindle – PaperWhite 2nd gen
  • 01:31:59 – Newsy / co się wydarzyło w minionym tygodniu
  • 01:54:06 – Gra tygodnia / Ni No Kuni [ps3]

Dawid Maron: Koleś który widzi słabo ale słyszy za dobrze, w dodatku ogromny fan gier niezależnych. Jestem też na Twitterze i .

Komentarze (76)

  • Posłuchałem i na momencie jak gadacie o tym, że stare marki w nowych szatach powinny być albo strzelanką albo skradanką jest tak GŁUPIE, że normalnie miałem ochotę wyłączyć odcinek. Zachowaliście się jak typowi narzekający polacy. Tak źle, tak jeszcze gorzej. Weźcie może uruchomcie szare komórki. To, że twórcy otwierają się na nowych graczy to źle? To, ze dają możliwość grania tak jak chcemy to źle? To, że nie rezygnują z graczy corowych i jak ktoś chce to może całą grę przejść skradając się jak poprzednie gry z serii to źle? No kurwa chyba się przesłyszałem. Twórcy dają graczowi mnóstwo dróg do osiągnięcia celu i tylko od nas zależy jak to zrobimy to według was źle. Co z tego, że ktoś woli styl Rambo? Sam lubię gdy gra daje mi możliwość w jaki sposób chcę grać. Inaczej w życiu nie zagrałbym w takiego DE:HR, który jest genialny jako skradanka i świetny jako shooter. Mogę grać tak czy tak, natomiast jakby twórcy ograniczyli się do jednej rzeczy to wyszedłby zwyczajny średniak. To samo nowy Hitman czy SC, gdy chciałem się poskradać mogłem to zrobić, gdy chciałem postrzelać mogłem to zrobić. I to jest świetne. Jak wam to nie pasuje to nikt wam tego nie każe kupować, a tym bardziej w to grać. Wróćcie do wcześniejszych części i przestańcie marudzić. To samo o nowym Thiefie. Jak będzie nastawiony częściowo na akcję to co? Same plusy, są różni gracze i różne podejścia. Sam w starego Thiefa nie potrafię grać, gra jest tak archaiczna i ograniczona jeśli chodzi o grupę osób, że zwyczajnie nie mogę strawić tej bariery. Zaraz pewnie mi ktoś zarzuci, że zostałem wychowany w gatunkach gdzie chodzi o "akcja, akcja, akcja" i tylko to dla mnie ważne. Gówno prawda. Większość wspomnianego Deusa przeszedłem "na paluszkach", bo zwyczajnie było to genialne(aczkolwiek jak wywiązała się walka to nie robiłem load checkpoint tylko stawiałem czoła wyzwaniu). Jak Thief będzie miał podobne elementy to super, tylko się cieszyć. Aczkolwiek gra i tak pewnie będzie typowo stealth, bo otwarta walka zwyczajnie mi do tej gry nie pasuje, aczkolwiek Dishonored pokazał, że można i tak. I czemu tutaj nie narzekacie? Bo nowa marka? I co z tego? Może zerwijcie w końcu te wszystkie przeświadczenia, że jak Tomb Raider to chuj - zagadki i nudna eksploracja, Hitman - zero strzelania, wszystko cicho. Serio? Przecież wtedy gameplay jest nudny jak flaki z olejem. To było modne 10 lat temu, nie teraz. Ludzie mają coraz mniej czasu i jeszcze mają na siłę iść drogą, którą obmyślił sobie twórca zamiast zagrać tak jak chce? No paranoja.
    Nowy TR jest świetny, nowy Hitman jest świetny, nowy DE jest świetny i nowy Thief też będzie świetny. Po prostu żyjecie jakąś dziwną nostalgią i przeświadczeniem, że dana seria nie może przejść zmian. Jak wam nie pasuje to nikt wam nie każe w to grać, natomiast wywalanie wad w takim Hitmanie czy Thiefie, a nie widzenie ich w Dishonored to zwyczajna hipokryzja. :)

    • Naprawdę uważasz, że Deus jest fajnym shooterem? Strzelanie należało akurat do najsłabszych elementów - niby były pukawki + parę dodatków do nich, ale jakoś to do tej produkcji nie pasowało i sama mechanika trochę szwankowała. Jedynie pistolet obezwładniający dawał radę. Ale kwestia gustu - bo gra i tak była świetna...

      A z takich trochę zapomnianych produkcji, to warto jeszcze popatrzeć na Syphon Filter, Velvet Assassin i Manhunt'a...

      • Bardziej tutaj mi chodziło, że jak ktoś chce grać w Deusa jako shooter to może to zrobić, bo twórcy niczego nie ograniczają. :)

        • Jasne - fajnie, że twórcy dali wybór co do sposobu przejścia gry. Ale kurcze, już parę razy przechodziłem Deus'a i za każdym razem jakoś nie potrafiłem przerzucić się na tryb terminatora - zawsze kończyło się na cichym przechodzeniu i jak najmniejszej ilości zabójstw :)

          • Jeżeli ktoś chce sobie postrzelać to jest aktualnie mnóstwo takich gier w zróżnicowanych klimatach. Mamy Battlefieldy, CoDy, Borderlands, FC3: Blood Dragon, Sniper: Ghost Warrior, etc. Niech mi ktoś teraz wymieni skradanki bez elementów shootera. Tymi FPSami idzie się już porzygać.

          • Dawid na antenie wspomniał o Mark of The Ninja - podpisuję się pod tym. :) Świetny platformer skradankowy.

    • Ja grałem w nowego Hitmana z 2 razy. Raz po staremu czyli kombinowałem i siedziałem niezauważalny, a za drugim razem przebiegłem przez gre jak bym oglądał rasowy film akcji.

      Chwała twórcą że dają nam taką możliwość. Nowy Hitman jest świetny, tak samo jak nowa częśc Splinter Cella.

    • Fajny odcinek, ale jak o skradankach to czemu nic o AC? Ważna dosyć marka w tym poletku. Ale nie o tym. Czy planujecie taki odcinek, ale o slasherach? Aktualnie skończyłem DMC (z PS+) i ogrywam Castlevanie Lords Of Shadows. Obie są sycące i zupełnie inne. Fajnie by było jakbyście pogadali o GOW, Dante's Inferno itd. Uważam że są to idealne gry na konsole, jakie jest wasze zdanie? I chciałbym pozdrowić wszystkich nagrywających podcasty, w szczególności was i całą społeczność grową! Dzięki.

      • Dodam, że na PC również sprawdzają się wybornie, wystarczy podpiąć pad i lecimy :)

    • Rudy_Rydz:

      Mam wrażenie, że kompletnie opacznie zrozumiałeś nasze (a przynajmniej moje, mówię za siebie) słowa, bo:

      1. Nikt z nas nie stwierdził, że gra, aby byłą DOBRA, musi mieć "akcja, akcja, akcja". Wręcz przeciwnie, stwierdziłem, że w dzisiejszych czasach na siłę upycha się elementy akcji do każdego gatunku, tak, jakby był to podstawowy element każdej gry.

      2. Nie miałbym nic przeciw dodaniu do skradanki możliwości przejścia jej "na Jana", gdyby nie fakt, że najczęściej kończy się to ogólnym popchnięciem serii w stronę akcji. Przykładem jest właśnie Splinter Cell, który ze skradanki (pierwsze 2, od biedy 3 części) zrobił się strzelanką z ELEMENTAMI skradanki.

      3. Co więcej, dodanie możliwości przejścia gry z nastawieniem na akcję najczęściej sprawia, że skradanie się traci sens. Bo po co mam 5 minut głowić się, jak obejść strażnika, skoro mogę go po prostu rozwalić - w 5 sekund? Taka możliwość sprawia, że gracz nie czuje, że skradanie się jest w grze ważne, bo nie daje ono żadnych wymiernych korzyści.

      4. I prośba: zrozum wreszcie, że komuś nie musi się podobać kierunek, w którym zmierza dana seria, gatunek, czy nawet cała branża. To, że Tobie to odpowiada - ok, bardzo się cieszę. Ale fakt, że ktoś inny ma odmienne zdanie nie sprawia automatycznie, że zdanie to jest głupotą.

      • 1. Gdzie napisałem, że według was dobra gra musi mieć "akcja akcja akcja"? Przecież wyraźnie ogłosiliście, że tak nie jest.
        2. Po pierwsze jeżeli mówisz o SC, gdzie według Ciebie zrobiono strzelankę z elementami skradanki to odpowiedz mi na pytanie: czy nowe SC(ostatnie 2 części) da się przejść całkowicie skradając się? Jeśli odpowiedź brzmi nie, masz rację, jeśli tak piszesz głupoty gdyż skoro da się skradając przejść całą grę to gdzie ta akcja? Gdzie te Twoje "strzelanka z elementami skradanki"? Wtedy jest skradanka z elementami strzelania.
        3. I znowu pozwolę sobie skontrargumentować. Idąc tym tokiem rozumowania powiedz po co ludzie grają w skradanki skoro mogą sobie odpalić cod i też mają to samo tylko w dynamicznej formie? A po to, bo skradanie się jest SATYSFAKCJONUJĄCE. Kiedy wyczeszesz wszystkich po cichu, albo przemkniesz niezauważenie masz mega satysfakcję. Tak jak ja zrobiłem posterunek w DE po cichu i miałem mega satysfakcję, ale przecież mogłem rozwalić wszystkich. Ale to według mnie było pójście na łatwiznę. Tak samo w Hitmanie, gdy zrobisz coś po cichu masz dużą satysfakcję aniżeli byś wszystkich rozwalił. Serio, aż tak trudno było na to wpaść?
        4. Ale mi nie przeszkadza, że ktoś ma jakieś zdanie tylko już lekko rzygam od waszego narzekania, że coś nie jest takie jak 10 lat temu. Ale w ogóle nie pomyśleliście DLACZEGO tak jest. Takie narzekanie, aby narzekać. Rozumiem jeszcze gdyby ze skradanek totalnie zrobili strzelankę bez skradania, ale nie, twórcy nam dodają nową drogę w postaci akcji. Tyle.

        • 1. Ups, tu oczywiście moja pomyłka, sorry. Najpierw przeczytałem całego posta, potem miałem chwile przerwy, potem dopiero odpisywałem, stąd dwa zdania zlały mi się w jedno. Mea culpa, przyznaję.

          2. Tak jak mówił już Robert w podcaście, są tam momenty, które ewidentnie zrobiono pod kątem strzelania, i w których skradanie jest nieefektywne.

          3. Chodzi mi o to, że inaczej są zaprojektowane gry nastawione wyłącznie na skradanie, a inaczej takie, które również przewidują możliwość rozwiązania siłowego. Porównaj stare Splinter Cell'e i Thiefy z nowymi Splinterami. Jak się przyjrzysz, różnią się budową leveli, ilością cienia, w którym możesz się ukryć, nieco inaczej działa AI czy system patrolowania. W skradance całe środowisko i mechanika gry podporządkowane są głównej aktywności gracza - skradaniu. Z kolei w grach mieszanych tak już nie jest, i da się to odczuć, gdyż część skradankowej mechaniki czy level designu zostaje poświęcona w zamian za umożliwienie również rozwiązań siłowych. STara zasada: "Jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego".

          4. Ja nie narzekam na to, że gry się rozwinęły - narzekam na to, w jakim kierunku poszły. Rzygam już wciskaniem wszędzie akcji. Twórcy zamiast rozwijać gatunki w ich obrębach, stoją w miejscu, a dodają tylko elementy, które albo upraszczają rozgrywkę, albo nie są związane z gatunkiem. Czy skradanki poszły do przodu przez te 10 lat? Nie. Większość mechanizmów skradankowych staneło w miejscu. Zamiast postawić na rozwój tego elementu, dostajemy shotguny, różne tryby ostrzału itp, czyli coś, czego w skradankach nie potrzeba. Zamiast bogatszej mechaniki w kolejnych Herosach, dostajemy kolejne ułatwienia. Zamiast lepiej pomyślanych, bardziej wpływających na siebie wyborów w grach cRPG, dostajemy coraz mocniejsze pójście w stronę nawalanki. Zamiast ciekawszych mechanizmów w FPS'ach, mamy kolejne ułatwiacze, typu regenerujące się zdrowie, skrypty itp.

          Ja serio nie mam nic przeciwko rozwojowi. Tylko chciałbym, aby rozwijane były te elementy gatunku, które są dla niego kluczowe, a nie na siłę dodawane elementy akcji, aby tylko przyciągnąć casuali. A niestety, te definiujące elementy wciąż stoją w miejscu, bo cała para idzie w dodawanie nowych możliwości rozwałki.

          Dlatego też tak bardzo cenię np. Wiedźmina, bo CDPR rozwinęło w nim to, co jest kluczem do dobrego cRPG (złożone wybory, rozwidlenia historii, opowieść) zamiast usilnie pchać wszędzie rąbankę.

          4a. I jeszcze odnośnie "mechanizmów, z których przecież nie trzeba korzystać". To ja Ci powiem, że nawet CoD może być mega hardkorową produkcją. Wystarczy że wyłączysz monitor i będziesz grał na słuch - hiper hardkor. A że to absurdalne? Jasne. Dlatego ja nie chcę musieć rezygnować z mechanizmów zaimplementowanych w grze, by grało mi się przyjemnie. Chciałbym, aby te mechanizmy służyły core'owi rozgrywki, a nie go psuły.

          5. Różnica jest taka, że Thief od początku BYŁ skradanką. A odbieranie fanom gatunku i serii tego, czym gra od początku była, uważam za zabieg niesmaczny (dotyczy to zresztą każdej serii). Nie wiem, czy wszystko musi być nastawione na mało inteligentnego odbiorcę, którego szczyt możliwości stanowi bezmózga rozwałka?

          6. Problem w tym, kto ma niby decydować, jakie zarzuty są uzasadnione, a jakie nie? To są opinie, tu nikt nie ma monopolu na prawdę. Każdy ma prawo się z każdym nie zgadzać. A fakt, że Ty nie zgadzasz się z moimi zarzutami nie sprawia, że są one nieuzasadnione - są nieuzasadnione jedynie z Twojego punktu widzenia. I vice versa, oczywiście.

    • Podpisuję się pod tym. Tylko ja nie użyłbym takich słów. Troszkę przesadziłeś z tym najazdem na chłopaków, że tak powiem. ;P

    • Ale idąc twoim tokiem myślenia odnośnie braku przywiązania marki do gatunku, to za 5 lat w CoD będziemy mieli własną farmę krów, w Battlefieldzie dodadzą zagadki niczym ze starych przygodówek, a seria Starcraft będzie FPP. :)

      • Wyskoczyłeś z tymi "wróżbami" jak Magik w Boże Narodzenie. Normalnie absurd na absurdzie, bo to już byłaby zmiana konwencji, gatunku totalnie, przy obecnych skradankach tego nie ma, jest tylko dodana odrębna droga bardziej nastawiona na akcję. I bardzo dobrze, bo przy starym Thiefie i SC praktycznie spałem tak ten gameplay był NUDNY. :)

        • To miało być absurdalne. :)
          Ja bym chciał, żeby skradanki pozostały skradankami, a shootery shooterami. Łączenie obu gatunków jest trudne i zazwyczaj wychodzi średnio, jak w przypadku ostatniego SC. To, że do Thiefa zostanie dodana akcja, akcja, akcja wywołuje u nas smutek, bo to może spowodować, że skradankowość tej gry będzie dużo gorsza od hipotetycznej skradankowości, gdyby Thief nie miał nadmiarowej akcji.

          • Nowy SC to świetne połączenie skradanki ze strzelanką. Można grać tak lub tak. Twórca nam niczego nie narzuca, ale też i nie ogranicza. Idealne połączenie. Wiem, bo właśnie gram i bawię się fantastycznie robiąc wszystko po cichu. :)
            I to nie tylko moja opinia, mnóstwo graczy po Conviction hejtowało SC, a nad Blacklistem mnóstwo tych samych graczy zwyczajnie się zachwyca, bo właśnie jest to gra, która idealnie łączy tak jakby dwa gatunki. :)

          • Dokładnie ująłeś w słowa to, co cały czas staram się wyjaśnić. Imho dodanie elementów niezwiązanych z gatunkiem, do którego gra przynależy, nie wzbogaca gry, a jedynie może ją popsuć.

          • Może wzbogacić taką grę, natomiast jest to po prostu cholernie trudne i zazwyczaj kończy się fiaskiem D:

          • Czyli morał z tej bajki jest taki. Wraz z Tomkiem nie chcecie rebootów i mieszania gatunków z obawy o zepsucie serii. Czyli najłatwiej zakazać, żeby nie było niczego. Już taki jeden był, Kononowicz się nazywa. ;) Żebym nie był źle zrozumiany. Nie domagam się mixowania gatunków, pomysłów w każdej grze, ale na litość boską, w boicie się nowych rozwiązań. Trochę więcej wiary ludzie. To że jedna, dwie gry w waszej ocenie zostały w ten sposób zepsute, to nie znaczy, że inne gry na tym nie skorzystają.

          • A teraz proszę zacytować mnie, gdzie chce, żeby coś takiego zostało zakazane. Wypraszam sobie wkładanie mi w usta słów, których nie powiedziałem.

          • Jasne, takich słów nie użyłeś ale z twoich komentarzy tak właśnie wynika:

            @tomaszfazzahoppe:disqus
            "Aha przykład Duke'a cię nie kupił. To zerkając na klasyki: może Donkey Kong?

            Wychodzi na to, że wszystkie reboot'y, i że tak powiem przebranżowienia marek jest w twojej ocenie krzywdzące. Tak?"

            @budek:disqus
            "Jeżeli odchodzi się od gatunku, to jak najbardziej. To nic innego jak wyciąganie kasy sentymentem graczy."

            Czyli rozumiem, że nie chcesz by się takie gry ukazywały. Złych gier przecież nie chcemy, prawda?

            Całe szczęście dostaliśmy Duke Nukem 3D, Donkey Kong Country, Mario w każdym niemal gatunku (platformer 2D i 3D, wyścigi, bijatykę, puzzle itp.) i masę innych serii.

            "To w tym złego, że jak coś jest od wszystkiego to jest do niczego.
            Kupując kolejną część jakiejś gry spodziewam się, że gameplay będzie
            podobny, ale lepszy i w tym samym gatunku."

            Tak tylko się mówi, a w praktyce jest z tym różnie. Przykład smartphone'ów. Czy posiadanie wielu urządzeń w jednym jest faktycznie do niczego? Przed zakupem warto się zapoznać z informacjami o danej grzej. W dzisiejszych czasach nie powinno być to problemem. Mamy trailery, niekiedy demo, recenzje, wywiady itp. Jeśli gra wychodzi co roku, to wielkich zmian raczej nie uświadczymy, ale gdy marka zostaje odkopana po 10 latach to chyba nikt się nie spodziewa liftingu. Będzie to skok o całą generację, jeśli chce się zachować jakieś standardy.

            Ja to tak odbieram, jeśli się mylę to z góry przepraszam. I proszę o wyjaśnienie. :)

          • Bynajmniej. Z moich komentarzy wynika: "Wraz z Tomkiem nie chcecie rebootów i mieszania gatunków z obawy o zepsucie serii.", natomiast reszta to jest tylko i wyłącznie nadinterpretacja z twojej strony.

            I oczywiście, że wolałbym gdyby dana seria związana była z jakimś określonym gatunkiem (czy miksem gatunków). Na przykład nie chciałbym, żeby Dark Souls 2 zostało uproszczone i sprowadzone do slashera czy jRPGa. Oczekuję od twórców, że rozbudują mechanikę znaną z DS, że to będzie większe wyzwanie, że gra będzie bardziej zachęcać (czy przymuszać) do PvP i Jolly Co-operation.

            "Przykład smartphone'ów. Czy posiadanie wielu urządzeń w jednym jest faktycznie do niczego?" Ponoć na smarthphoneach da się grać, ale dedykowany handheld jest w tym dużo lepszy (PSP, PS Vita czy (3/2)DS) głównie ze względu na jakość gier.

            Trailery zaprzestałem oglądać, nie lubię spoilerów. Recenzji nie czytam, bo jeszcze nie znalazłem recezenta, którego gust growy pokrywałby się z moim. A dzisiaj dem to można szukać ze świeczką. Ale co ciekawe to nie w tym rzecz. Ja się nie boję o to, że kupię mega słabą grę. Boję się o to, że moje ulubione serie stracą to, za co je pokochałem. Oczywiście, czasami lifting jest konieczny, ale czy to znaczy, że trzeba zrobić zaawansowaną operacją plastyczną? Nie dojdźmy do sytuacji, w której za 10 lat grając w jakąś grę z wielkim zaskoczeniem stwierdzimy, że ten całkiem fajny cRPG to Call of Duty: Dragons.

      • Ale co w tym złego? Artyści też potrafią zmienić gatunek muzyczny na rzecz innego. A zostając przy grach, to bardzo dobrym przykładem jest np. Duke Nukem, który początkowo był platformówką a przerodził się w genialnego Duke Nukem 3D. :)

        • To w tym złego, że jak coś jest od wszystkiego to jest do niczego. Kupując kolejną część jakiejś gry spodziewam się, że gameplay będzie podobny, ale lepszy i w tym samym gatunku.

          Agnieszka Chylińska też zmieniła gatunek, a na dobre to nie wyszło. :)

          • Aha przykład Duke'a cię nie kupił. To zerkając na klasyki: może Donkey Kong?

            Wychodzi na to, że wszystkie reboot'y, i że tak powiem przebranżowienia marek jest w twojej ocenie krzywdzące. Tak?

          • Jeżeli odchodzi się od gatunku, to jak najbardziej. To nic innego jak wyciąganie kasy sentymentem graczy.

          • A może to właśnie sami gracze mają ochotę na zmiany? To co sprzedawało się parę lat temu, nie musi sprzedawać się dzisiaj - a wydawca to nie organizacja charytatywna i musi zarabiać...

          • Co nie znaczy, że musi rebootować skradankową serię, żeby zrobić fpsa, albo przygodową serię, żeby zrobić kopię Uncharted ;)

          • W idealnym świecie pewnie by nie musiał. Ale w dzisiejszych czasach, takie zabawy w reeboty, prequele, midquele i inne sequele to realna szansa na wyciągnięcie kasy od konsumentów. Gier wychodzi na tyle dużo, że spora część zupełnie nowych tytułów, nawet jeśli jest porządnie zrobiona i coś sobą reprezentuje, przepada w tłumie - bo gracze wolą kupić coś co znają...

  • Gadacie głupoty, co do młodych graczy - ja sam nie jestem jakiś stary, ale kaman uwielbiam skradanki takie na przykłąd jak stary Hitman. Lubię myśleć i rozkminiać oraz wsadzać kosy, a nie psiak z tłumiku.
    Macie jakiś głupi dysonans co do młodej generacji :P jeśli chodzi o Polskę, bo w innych krajach, kto wie jak jest.

    • Wybacz, to było po prostu uogólnienie. Wiadomo, że tak jak są stare pryki, co znają tylko CoD'a, tak są i młodzi gracze, którzy obcowali z klasyką i cenią bardziej złożoną rozgrywkę. Jednak ogólnie, chodząc po forach, zauważyłem taki trend, że większość młodych graczy, "wychowanych" na nowomodnych produkcjach, coraz częściej nie widzi wartości w grach, w których nie ma efekciarskich scenek, wybuchów, strzelanin i masy akcji. Ale tak jak mówię, jest to trend, a nie żelazna reguła :)

      • Ale jak bardzo jest to ciekawy przypadek z socjologicznego punktu widzenia czy tacy gracze będą grać w przyszłości ? Przecież niektórzy z nas zatrzymywali się na "wesołych latach" dzieciństwa z Atarynką czy C64. Jak będzie z tymi ? Zaczną obcować z NIntendo,a może gdzieś zaczną flirtować z grami nastawionymi na fabułe ? Siak czy owak dla mnie jak i wielu tu zebranych - gry to także pewien rodzaj "odpoczynku", zrelaksowania, więc młodziani gracze mogą właśnie w grach szukać tylko i wyłącznie rozrywki jak ludzie szukający film wyłącznie śmieszne będące głównie gatunkiem komedii. Może "gracza" nazywa się tak przez pryzmat doświadczenia, a nie platformy obecnie praktykującej, choć jest pojęcie strasznie względne i szczerze mówiąc nie spotkałem się z przypadkiem jakby osoba grając w gry przez np fejsbuki mówiła, że jest "graczem" - w ogóle czy taka osoba, wie o takiej (już chyba raczej można tak określić mrugając okiem ) "subkulturze" ? Raczej wątpię - poza tym w dobie rozpowszechniani się internetów wiele ludzi zaczynało od flaszuwek czy też był to drugi kontakt z grami po dzieciństwie or something like that :] Przecież taki Meat Boy wziął się od flaszuwki,a skończył jako pełnoprawna gra. Graczami może być podobnie - niektórym może wystarczyć "namiastka szczęścia " w postaci flaszuwek.
        Ale zastanawia mnie tylko jedno co jeśli taka osoba z flaszuwek chce wyjść i zacząć się bawić w pełniejsze tytuły ? Czyżby Nintendo miało tu swój głos ?

  • Dla utrzymania porządku stworzę jakby nowy wątek, kto ma ochotę niech dyskutuje :).

    Na początek kwestia trendu łączenia ze sobą np. gier akcji i skradanek. Czy to źle, że twórcy oddają graczom wybór? Oczywiście, że nie. Pytanie tylko, czy możliwości, jakie udostępniają twórcy są czymś więcej niż tylko iluzją wyboru.

    Niech za przykład posłuży przywoływany przeze mnie w odcinku Splinter Cell Blacklist. Gra umożliwia przejście jej na 3 sposoby - po cichu bez zabijania, po cichu z zabijaniem i w stylu gier akcji. Ktoś może pomyśleć: "Wow, to jak trzy gry w jednej - super!".

    Ja zdecydowałem się na tę pierwszą opcję i w misjach, które były zaprojektowane pod stealth grało mi się rewelacyjnie. Niestety, niektóre poziomy ewidentnie były zaprojektowane z myślą o pozostałych stylach i mocno się w nich męczyłem.

    Analogicznie może to wyglądać dla osoby, która chce przejść grę jak zwykłą strzelankę TPP - poziomy, na których musi pozostać niewykrytym mogą się okazać dla niego męczące i zbędne, a dramaturgia wydarzeń nie będzie tak duża, jak w grach, które są stricte nastawione na akcję.

    Czy to zatem jest prawdziwy wybór? Bo ja odniosłem wrażenie, że to tylko iluzja przykryta sprytnie zaprojektowanym systemem punktacji, a żeby czerpać przyjemność z gry, powinniśmy grać takim stylem, który pasuje do danej misji.

    I to samo można odnieść do wielu innych gier - ot, chociażby wspominany przez Ollesterna Deus Ex: HR. Owszem, można pograć w niego jak w FPS-a, ale dość drętwa mechanika strzelania powoduje, że ciężko tę grę polecić fanowi strzelanek pierwszoosobowych.

    Mam nadzieję, że teraz zostanę dobrze zrozumiany. Nie mam nic przeciwko łączeniu pewnych elementów z różnych gatunków (np. systemy rozwoju postaci z RPG-ów, system walki ze slashera w RPG-ach itp.), ale niektóre efekty takich połączeń mi się nie podobają.

    Uważam, że twórcy chcąc stworzyć grę dla wszystkich, mogą zrobić coś dla nikogo - a ludzi, którzy lubią mieszać różne style gry w ramach jednej produkcji tak dużo nie ma, co pokazuje chociażby słaba sprzedaż ostatniego Splinter Cella.

    @rudy_rydz:disqus Tobie jak widzę podoba się mieszanie różnych styli rozgrywki. Ja mam inne zdanie, z tego względu, że bardziej podobają mi się gry, które są spójne w swoich założeniach - wtedy, w zależności od potrzeb sięgam po określony gatunek i wiem czego się spodziewać. Dlatego tak duża liczba gier z otwartym światem trochę mnie martwi - lubię często pograć w gry liniowe i oddać twórcom możliwość kontrolowania tempa rozgrywki.

    Wiem, że w ramach serii gier, które są już na rynku od kilkunastu lat muszą zachodzić zmiany i zgadzam się, że Thief jest już tak archaiczną grą, że nie przystaje do dzisiejszych standardów. Mimo tego, chciałbym żeby na rynku znalazło się miejsce dla przynajmniej kilku ciekawych gier nastawionych na skradanie, bo rozmaitych strzelanek mamy aż za dużo i czasami ma się ochotę sięgnąć po coś spokojniejszego. A siedzenie w kącie i obserwowanie wrogów wcale nie musi być nudne - mi tam często skacze adrenalina, szczególnie pod koniec dużego kill roomu bez checkpointa.

    • Połączenia skradanek z grami akcji są fajne z tego powodu, że mamy wybór jak chcemy przejść grę. Dają nam możliwość różnorodnej eliminacji przeciwników, dzięki czemu rozgrywka szybko się nie nudzi. Ale tego typu mixów jest teraz na pęczki, za to gier stricte stealth nie ma chyba ani jednej (poza Stealth: A clone in the dark, ale to nie tytuł AAA). Myślę, że twórcom za bardzo się spodobało sprawdzone mixowanie akcji z ukryciem i klonują ten pomysł na wszystkie możliwe sposoby, bo to jest bardzo bezpieczne rozwiązanie. Jest to niezbyt optymistyczny trend, ponieważ za parę lat możemy zostać z bezpłciowymi, zmixowanymi z różnych gatunków, grami i wtedy zatęsknimy za czasami kiedy mogliśmy zagrać w bardzo różne od siebie tytuły. Niech powstają gry z pogranicza akcji i skradanki (bardzo je lubię), ale tak jak są gry tylko akcji, tak niech będą też gry gdzie, żeby zwyciężyć trzeba pozostać w cieniu.

      P.S. Ja bardzo liczę na Thief.

      • Również na niego liczę. I nawet jeśli nie będzie to żaden spadkobierca serii, to może się okazać po prostu porządnym produktem...

    • "Uważam, że twórcy chcąc stworzyć grę dla wszystkich, mogą zrobić coś dla nikogo - a ludzi, którzy lubią mieszać różne style gry w ramach jednej produkcji tak dużo nie ma, co pokazuje chociażby słaba sprzedaż ostatniego Splinter Cella."

      Tylko, że to "dla nikogo", bardzo często okazuje się strzałem w dziesiątkę i zapewnia spory dopływ $$$ dla wydawcy. Przy stargowanej grupie odbiorców, istnieje spore prawdopodobieństwo, że produkt się nie sprzeda albo sprzeda w niewielkiej ilości...

      • Wszystko ok, tylko w takich wyliczankach często zapomina się o stronie kosztowej. Z jednej strony fakt, na grze "dla wszystkich" można zarobić więcej, ale i koszty są znacznie większe, bo:

        1. Jeśli tworzysz grę dla wszystkich, musisz zadbać, by każdy jej element składowy był na poziomie co najmniej zadowalającym (grafika, mechanika, fabuła - wszystko). A to kosztuje. Z kolei gdy robisz grę dla konkretnej, węższej grupy docelowej, możesz skupić się na kluczowych dla gatunku elementach, pozostałe wykonując na poziomie zaledwie poprawnym (bo ta grupa graczy nie zwraca na nie szczególnie uwagi).

        2. Marekting. Robiąc grę dla wszystkich, musisz dotrzeć z przekazem reklamowym do bardzo szerokiej publiczności. A to DRASTYCZNIE zwiększa koszty, o czym świadczą budżety reklamowe kolejnych gier AAA. Z kolei przy grze mocno sprofilowanej, reklama może być zawężona, umieszczana tylko w miejscach, do których grupa docelowa głównie zagląda, można też mocno oprzeć się na (tanim) marketingu wirusowym i word of mouth.

        Słowem, to, że dany tytuł sprzeda się w, dajmy na to, 5 mln egzemplarzy, nie oznacza wcale, że zarobi więcej, niż gra, która sprzeda się w 1 mln sztuk. Bo o ile przychód jest większy, to i koszty wzrastają, a bilans nieraz wychodzi lepiej dla gorzej sprzedającego się tytułu. Dlatego też profilowanie gier i stawianie na "czystość" gatunkową wcale nie musi oznaczać gorszych zysków.

        • A myślisz, że jakby nowy Hitman, TR czy SC były w 100% zgodne z pierwowzorami to sprzedałyby się lepiej? To byłaby jeszcze większa klapa niż jest teraz. :)

  • A tak jako ciekawostka: niech za pokaz tego, jak bardzo gry poszły w stronę akcji, świadczy ostatnio zakończone głosowanie na Gamezilli. Najlepszą strzelaniną TPP został... Tomb Raider (dziwi mnie, że najlepszą, ale już kategoria nie - bo action-adventure to w tej grze nie ma, jest 90% action). Jeszcze "lepszy" typ to najlepsza gra cRPG, którą zostało... Diablo 3. Nosz cRPG jak w mordę strzelił, normalnie pełny "rolplej"...

    • A dlaczego Diablo nie może być cRPG? Czegoś mu brakuje? Jedynym elementem do którego można się przyczepić, jest prosta fabuła - ale pozostałe części składowe są jak najbardziej obecne. Tak samo z Tomb Raiderem - plądrowanie grobowców to już nie jest Adventure? A dokumenty, relikty, geoskrzynki? Chyba czas znaleźć wehikuł czasu i cofnąć się paręnaście lat wstecz - do czasów gdy wychodziły z 3 - 4 gry na rok i każdy z nas był zadowolony ;)

      • Ollestern:

        Tym, co odróżnia cRPG od H'n'S nie są elementy składowe, ale to, gdzie położony jest środek ciężkości. Weźmy przykład stary, bo stary, ale świetnie to ukazujący: Baldur's Gate i Icewind Dale. Pierwszy to cRPG, drugi to H'n'S. Dlaczego? Przecież obie gry mają dokładnie te same mechanizmy (rozwój postaci, świat do eksploracji, dialogi etc). Tyle tylko, że w Baldur's Gate mamy historię i wczucie się w bohatera jako główne składniki, a walka jest jedynie środkiem do celu, nie celem samym w sobie. W Icewind Dale z kolei jest na odwrót: walka stanowi core rozgrywki, a eksploracja, dialogi, odgrywanie ról są tylko zapełniaczami pomiędzy jedną potyczką a kolejną. Nie muszę chyba mówić, że z Diablo jest ta sama sytuacja, a nawet bardziej.

        Ogólnie, jasne, można by przyjąć "miękkie" kategorie przypisywania gier do gatunków (na bazie elementów składowych), ale bardzo szybko prowadzi to do absurdów. Bo np trzeba by uznać, że Far Cry 3 jest cRPG (ma i historię, i eksplorację, i rozwój postaci, i dialogi). Dlatego też taka "miękka" kategoryzacja jest z gruntu skazana na porażkę.

        • Tyle że cRPG to jest główny gatunek a te wszystkie H'n'S, jRPG to jego odgałęzienia. Diablo musi się zaliczać do cRPG skoro jest H'n'S. To tak jakby zarzucać Śp. Tupac'owi, że nie nagrywa Hip-Hopu bo jest Raperem.

          • Powiedz mi gdzie w Diablo masz Role Playing, a przyznam Ci rację. BTW do dzisiaj gram w classic pan and papper RPG. ;)

          • Może ja spróbuję ;)

            - rozwój i wybór postaci,
            - fabuła (zdawkowa, ale coś tam jest),
            - eksploracja, zwiedzanie, zbieranie,
            - questy, zadania, misje,
            - drużyna,
            - walka,

          • Ollestern:

            Wszystkie elementy, które opisałeś, nie definiują cRPG. Na dobrą sprawę, wedle Twojej klasyfikacji, cRPG można by też nazwać Far Cry 3. Bo przejdźmy przez Twoje kategorie:

            1. Rozwój postaci - checked
            2. Fabuła - checked
            3. eksploracja, zwiedzanie, zbieranie - checked
            4. questy, zadania, misje - checked
            5. drużyna - tego nie ma, ale przecież nie musi być drużyny, aby było cRPG. Gothic nie ma drużyny, Wiedźmin nie ma, a chyba zgodzisz się, że to są cRPG, czyż nie?
            6. Walka - checked

            A czy FC3 jest cRPG? Absolutnie nie, sama taka idea wydaje się śmieszna.

            Tak jak pisałem wcześniej, gatunków nie można rozróżniać na bazie oderwanych od siebie elementów składowych, bo dojdziemy do kompletnie absurdalnych wniosków. To, co różni gatunki, to to, na co jest położony nacisk. W FC3 nacisk położony jest na strzelanie, z innymi elementami jako uzupełniającymi, więc jest to strzelanka. W Diablo nacisk jest na walkę, pozostałe elementy to tło, więc to H'n'S. W Wiedźminie nacisk jest na fabułę, questy i dialogi - cRPG.

            Inaczej się nie da. Nie można rozbić gatunku na elementy i an tej podstawie wniskować, do jakiego gatunku gra należy.

          • Chyba nie znajdziemy "złotego środka" dla Diablo, ale nie ma potrzeby robienia krucjat z tegoż powodu :)

          • Ależ my sobie grzecznie i miło dyskutujemy :) Krucjaty zostawmy wszelkim wyznaniowcom ;P

          • Pełna kultura jak to mówią:)

            A przy okazji, macie świetny temat na kolejne odcinki - kategoryzacja gier oczami typowego gracza ;)

          • Nie misiu, Wiedźmin i Gothic to nie cRPG tylko action RPG. :)

          • W Diablo 3:

            Rozwój postaci nie istnieje, postać rozwija się sama (poza paragon lvl na PTR). Ty tylko wybierasz umiejętności,

            Fabuła (największy i najważniejszy punkt w cRPG) może być kompletnie pominięta.

            Eksploracja w zasadzie jest tylko po to, żeby siekać kolejne potwory.

            Questy jak wyżej, to tylko pretekst, żeby siekać kolejne hordy potworów,

            Drużyna w żadnym RPGu nie jest wymagana.

            Walka również nie jest wymagana w żadnym RPG.

          • Dlaczego rozwój postaci nie istnieje? Zaczynasz z konkretnym zestawem atrybutów, które zwiększają się wraz ze zdobywanym doświadczeniem. Poza tym, można je też zwiększać przez wybór odpowiednich cech i posiadanych/noszonych przedmiotów...

          • Nie zgodzę się, że H'n'S jest odgałęzieniem cRPG. To dwa różne gatunki, nastawione na zupełnie inny rodzaj rozgrywki. Mogą mieć pewne elementy wspólne, ale nie należą ani do tego samego gatunku, ani nawet do tej samej grupy. Jasne, H'n'S wyrosło z gatunku cRPG, ALE - cRPG z kolei wyrosło z gatunku tekstowych przygodówek. Tylko czy ktokolwiek rozsądny powie obecnie, że cRPG jest podgatunkiem przygodówek? Podobnie z H'n'S - choć korzenie ma w cRPG'ach (na dobrą sprawę właśnie Diablo ten gatunek zapoczątkowało), to jednak to dwie różne rzeczy.

        • Ale idąc tym tokiem rozumowania i stosując "twarde" standardy przypisywania gier do konkretnych kategorii, szybko okazałoby się, że większość gier nie ma żadnego gatunku - bo gdzie podpiąć chociażby Borderlands, Tension czy Heavy Rain? Takie spłaszczenie (i zmieszanie) gatunków to znak naszych czasów i trzeba się do niego przyzwyczaić. Ale czy to źle - to już kwestia gustu...

      • Powiem więcej. Simsy też można podpiąć pod ten gatunek. Mamy m.in:

        - tworzenie postaci
        - umiejętności (np. Sport, Charyzma, Gotowanie)
        - cechy osobowości
        - system ekonomiczny
        - modyfikatory (do nabycia za punkty szczęścia życiowego)
        - ekwipunek (plecak)
        - cel (pragnienie życiowe)
        - questy

        i pewnie wiele więcej. Tutaj jakby kto pytał, życie pisze scenariusz :P

        • Właśnie o tym napisałem niżej - jeśli przyjąć taką luźną kategoryzację, to zaraz się okaże, że Doom jest przygodówką (bo przecież musisz szukać kluczy, więc JAKAŚ forma zagadek tam jest) ;)

          • No ale tak to wygląda. :) Skoro mamy tak obszerny gatunek w swoich założeniach jak cRPG, to siłą rzeczy by te wszystkie gry od siebie odróżnić, potrzebujemy podkategorii. :)

            Tak w Simsach są zadania. Np. przyrządzenie jakieś potrawy na konkurs (opcjonalnie), czy chociażby znajdźki i zagadki podczas podróży w Chinach, Francji, Egipcie. Wliczając te wszystkie dodatki, to ta gra jest naprawdę mega rozbudowana. :)

          • Eksploracja to również domena innych gatunków, nie tylko przygodówek. Jeśli w grze znajdzie się więcej elementów wspólnych, to jako miękką kategorię można by uwzględnić. No chyba, że zrobią restart IP, odetną się od shootera i pójdą np. w point&click. :P

      • mi się wydaje, że cechą podstawową RPGów są wybory (w działaniach i dialogach). W Diablo nie ma chyba żadnej takiej sytuacji, w której mamy jakikolwiek wpływ na dalszy rozwój fabuły.

        • To tylko jeden ze składowych elementów, którego faktycznie prawie w Diablo nie ma. Za to są inne, jak chociażby rozwój postaci, questy, podróżowanie...

          • Idąc tym tokiem myślenia. GTA V też jest grą RPG? Bo może ja czegoś nie wiem? Moim zdaniem, grę RPG cechuje złożona fabuła.

  • Jeśli chodzi o Ni No Kuni to owszem, gra została wydana najpierw na DS'a ale tylko w wersji japońskiej. Czy jest jakieś fanowskie tłumaczenia z japońskiego na angielski, tego nie wiem, ale biorąc pod uwagę fakt, iż gra jest molochem to nie sądzę aby ktoś tego dokonał. Swoją drogą wersja na PS3 to właściwie remake wersji na DS, dostosowany graficznie do stacjonarnej konsoli i troszkę wzbogacony.

  • Tak jak Robert napisał, w bf3 dobre było intro i menu. Bo bieganie i skakanie, w trakcie którego było się niemal nieśmiertelnym, i które praktykowało jakieś 80% graczy, moim zdaniem było totalnym fail'em. Albo takie supression, nosz ja pier**le!! Jakim cudem pocisk który jest chybiony powoduje, kurw* nie wiem co to było, ślepotę, płacz, serio chu* wi. W sytuacji gdy z za rogu wychodził sniper, walił do ciebie z biodra nie trafiał, ale za to cię przygważdżał, i ty będąc 15, 20m od niego nie mogłeś go trafić z broni szturmowca lub wsparcia, bo płakałeś, bynajmniej tak to wyglądało:/ a on dobijał cię z pistoletu, było bardzo słabe. I tutaj pojawia się 1 pytanie pewnego youtube'ra o nicku NRGeek. Czy ktoś to kurw* tetował, zanim to zostało wprowadzone?!! Jeśli chodzi o mapy, to w bf3 oczywiście były duże , ale przy tym były tak zaprojektowane, że wiadome było gdzie zawsze siedzą zwiadowcy, którędy jeżdżą pojazdy i gdzie zawsze ktoś biega, lub kampi na fladze. Ja np, rozkładając miny, zawsze wiedziałem, że ktoś w nie wjedzie. Nie miało znaczenia jaki ktoś ma lvl, i jaki jest uber pro, bo gra mocno sugerowała jemu tę drogę, albo wbiegając na jakąś flagę, wiadome było gdzie rzucić granat, bo prawie zawsze było 1 dobre kryte miejsce, a dookoła odkryty teren. I czas napisać coś o tym nieszczęsnym metro. W sumie jak bym napisał, że chu*nia totalna, to też by dobrze oddało klimat. Mapa totalnie zjeba*a, bo jak można zrobić mapę z 3 drogami, które łączą się w jednym punkcie przez który musisz przejść, żeby dostać się dalej. Przecież wystarczyło stanąć na bramkach i nikt nie miał szans przebiec. Na bf4 też mamy taką ciasną mapę, Operacja blokada. Ale na bf4 są 3 niezależne drogi, które się nie łączą i ekipy muszą się faktycznie rozdzielić, żeby to ogarnąć. Na koniec niech każdy kto grał, gra w bf3, spróbuje znaleźć 1pozytywną cechę, którą naprawdę zapamiętał jako" to było fajne rozwiązanie w bf3 "

  • Dziwie się, że nie było mowy o świetnym Project I.G.I. jedynce i dwójce, który zapoczątkował w sumie action/stealth. Trochę starszy, może dlatego nie pamiętacie. A co do kindla to mam swojego ponad rok (starszego) i jest to świetna sprawa ale dla ludzi którzy dużo czytają, bo dla osoby która czyta 2-3 ksiązki rocznie jest to nieopłacalne. No i ekran nigdy nie zastąpi papieru, tymbardziej że coraz częściej patrzymy na wyświetlacze przez co narażamy wzrok(komorka, tv, tablet, etc,) No i Ni No Kumi jest genialne. Szkoda, że tak późno ogrywacie tytuły (o ps4 nawet nie wspominam) Pozdrawiam. Aż chciało by się wlączyć do waszej rozmowy :P.

    • O widzę, że kolejna osoba, która poleca Project IGI. Szacun, uwielbiam grę. <3

  • Witam,
    Czy ktoś mi może powiedzieć jaki jest tytuł gry, o której w 56 minucie mówił Tomek Dittrich? Bo w momencie jak to mówił to mam wrażenie jakby jednocześnie ktoś wyciął część słowa i do tego wszyscy mówili na raz.

Przeczytaj też