Pierwsza pięćdziesiątka za nami :).
Na liczniku PADcastów pojawił się już numerek #50. Choć to ładna, okrągła liczba, nie czujemy jeszcze potrzeby wielkiego świętowania i zamiast tego skupimy się na obchodach pierwszego roku działalności PaDtv.
Tematem głównym dzisiejszego odcinka jest edukacja. Spokojnie, nie rozmawiamy o maturze, a o tym, czego uczą nas gry. Poruszamy ważny dla wszystkich rodziców temat rozwoju ich dziecka i zastanawiamy się, które aspekty gier pozytywnie wpływają na ich kreatywne myślenie i przyszłe podejmowanie decyzji.
W newsach przeważają pozytywne opinie na temat nowego Wolfensteina. Zastanawiamy się, czy Metro: Last Light rzeczywiście będzie tak dobrą grą, jak wskazują na to pierwsze oceny, a przy okazji skreślamy z listy życzeń Fuse od Insomniac Games, które w końcowej formie całkowicie rozmija się z oczekiwaniami, jakie powstały przy pierwszym zwiastunie gry.
W kanciku prowadzącego Dawid porusza temat… tak, zgadliście – indyków. Tym razem nie chodzi o same gry niezależne, a o zmieniającą się politykę Sony, która w kontekście kolejnej generacji ma ulec znaczącej zmianie.
Mobilki reprezentują w tym odcinku dwie gry. Side-scroller w przyjemnej oprawie, czyli Badland oraz logiczna gra The Room. Na sam koniec Michał z Dawidem rozwodzą się na temat Catherine, a Dawid powie Wam jeszcze parę słów na temat The Book of Unwritten Tales, bardzo przyjemnej przygodówki, która łączy tradycyjny gameplay z nowoczesną oprawą.
Miłego słuchania!
Co w odcinku?
- 00:01:46 – Parafialne / Ważne, ważniejsze, najważniejsze
- 00:03:20 – Różności społeczności / nasza społeczność oraz Q&A
- 00:09:36 – Temat tygodnia / Gry i nauka płynąca z tejże formy rozrywki
- 00:42:53 – Newsy / ciekawostki minionego tygodnia
- 01:16:55 – Kancik prowadzącego / DJYano i beton zwany SONY
- 01:24:41 – Mobilki / The Room & Badland
- 01:38:24 – Premiery tygodnia
/ 15.05 – Anomaly 2
/ 17.05 – Metro Last Light - 01:39:50 – Gra tygodnia / Catherine & The Book of Unwritten Tales
Komentarze (32)
No to słuchamy - znowu w pracy :D
Dzięki za czujność - poprawione :).
Gratulacje przede wszystkim z powodu reguralności, czyli pomysłu i siły robienia tego co tydzień. To nie jest jakieś tam 10 minut pieprzenia o grach, ale konkretny odcinek na konkretny temat. Zatem chyle czoła (jako podcastowy staruch), bo ogrom pracy i czasu "marnujecie" dla dobra ludzkości...
I choć gry to nie m^j konik, to doceniam i podsłuchuje od czasu do czasu...
Pogadamy za rok, na seteczce, przy seteczce... ;-)
FI trzymam zasłowo :)
Pierwsza 50tka za płoty ;) Szkoda, ze nie ma Roberta, ale dobrze, ze jest Michal.
A i dzieki za zyczenia! Wzajemnie! :)
Dzieki, a Tobie gratuluje ćwiartki;)
Robert bedzie za tydzien wiec nic sie nie martw!
Prawda jest taka że we wszystkim można doszukać się czegoś złego. Czy to Hello Kitty, Wiatraczek, czy inne przedmioty to nie ważne. Jak mówi stare powiedzenie: "Jak chcesz uderzyć psa, to kij zawsze się znajdzie" Dla mnie najważniejsze żeby potrafić rozróżnić prawdziwe zło :) od czepiania się na siłę. Swoją drogą to podziwiam takich ludzi którzy kojarzą wiatraczek z wibratorem!? Ja rozumiem Sashe Grey i takie skojarzenia ale psychologa dziecięcego? Jak dla mnie porażka! Taka osoba powinna z miejsca stracić prawo do wykonywania zawodu.
Kwestia podejścia rodziców do gier wideo to temat rzeka. Kiedyś miałem sklep z grami i przyszła do mnie Pani która prosiła o grę dla dziecka (około 7 lat). Pamiętam, że pierwsze co jej pokazałem to gry z serii LEGO. Fajne, rozbudowane, dające dużo frajdy. Sam się super bawię przy LEGO (mimo mojego wieku:)), więc sądziłem że dla takiego dziecka będzie w sam raz. Nawet nie wiecie w jakim byłem błędzie! Najśmieszniejsze jest to że dzieciak chciał to LEGO, ale mama stwierdziła że nie będzie grał w gry dla dzieci i kupiła God of War (sic!) tylko dlatego że był od 18 lat. Miałem także sąsiada który był dumny ze swojego syna (5 lat) że potrafił grać w GTA!! Tutaj akurat rodzice decydowali ale co jeśli przyszedł by do was 12 latek i chciał kupić grę od 18 lat, czy sprzedalibyście mu tę grę? Czy gry powinny być sprzedawane na zasadzie papierosów czy alkoholu? Jak uświadamiać rodziców o zagrożeniach które niosą gry!? Bo najprościej powiedzieć że gry są be i koniec! a winę najczęściej ponoszą rodzice bo mają gdzieś co robią ich dzieci. Wszystko jest dla ludzi pod warunkiem że jest odpowiednio dobrana do człowieka.
W pełni się zgadzam, że rodzice pełnią tu kluczową rolę! Tak jak mówiłem dając dziecku coś do ręki trzeba mieć świadomość co to jest - zasłanianie się nie wiedzą w temacie jest tutaj naiwnością i głupotą. Moja córa jest jeszcze przed etapem grania, ale za jakiś czas pewnie się zainteresuje czym bawi się tata, więc będę musiał naprawdę dobrze się zastanowić co i jak pokazać!
A co do sprzedawania gier nieletnim... uważam, że dziecko nie powinno mieć możliwości kupienia gry "od 18 lat". Chciałbym zobaczyć sprzedawcę, który w Empiku bez oporów sprzedaje dziecku np numer najnowszego Playboya ;)
Zgadzam się w pełni z tym co piszecie. Rodzice powinni się zainteresować tym co robią ich pociechy. Niestety myślę, że wciąż pokutuje przekonanie, że gry to ogólnie rozrywka dla dzieci. Wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że produkowane są gry dla dorosłych (gdzie jest seks, przemoc, krew itp.).Wiąże się to z tym tematem, który poruszaliście wcześniej, czy granie będąc dorosłym to obciach (znaczna część osób nadal sądzi, że tak, bo przecież to takie "dziecinne"). Zanim rodzice kupią jakąś grę powinni przeczytać chociaż recenzję.
A pisząc bliżej tematu to gry na pewno rozwijają kreatywność i zmuszają do ruszenia wyobraźnią tak jak np. Little Big Planet. Młodzież może uczyć się języków obcych (głównie angielskiego) szczególnie jeśli jakaś gra nie ma polonizacji. Jest to bardzo pomocne, bo wiadomo jak część osób jest nastawiona do szkoły. A robiąc to co się lubi szybciej chłonie się wiedzę. Już nie wspominam nawet o grach, które uczą moralności i odpowiedzialności, bo poprzez wybory jakie w nich podejmujemy wpływamy na to co się dzieje.
Jeszcze nie przesłuchałam podcastu. Chciałam odpowiedzieć na ten post i spisać to co mi przyszło do głowy zanim posłucham Waszych wypowiedzi.
Szkoda tylko, że większość rodziców jak i ogólnie starsze pokolenie jest zwyczajnie (delikatnie mówiąc) niedoedukowane w kwestii gier i dalej sądzi, że jest to zło konieczne do którego bez krzyża nie podchodź. Każdy przejaw agresji wśród dzieci i młodzieży, jest zwykle tłumaczony tylko jednym elementem - graniem w gry, a o innych czynnikach które również mogą na takowe zachowania wpływać (czyli TV, rówieśnicy, otoczenie) ani słowa - ale to już nie pasowało by do ogólnie przyjętej konwencji...
Pomijając już świetny przykład głupoty pani od Hello Kitty, to (nie)wartym polecenia przykładem, jest też angielskojęzyczna pozycja "Hooked on Games: The Lure and Cost of Video Game and Internet Addiction". Autor niby stara się przedstawić negatywny i uzależniający wpływ gier na psychikę, ale sposób w jaki to robi (opisuje), może sugerować kompletny brak znajomości tematu. Zresztą przykłady takich idiotyzmów, można mnożyć w nieskończoność...
---
PS.1 Mam nadzieję, że wkrótce będzie można STO LAT zaśpiewać ;)
Moim zdaniem, to wieczne jojczenie, że gry są złe i mają negatywny wpływ na psychikę bierze się z tego, że tak jak mówisz, po pierwsze ludzie są niedoedukowani i po drugie uważają, że wszystkie gry są kierowane do osób młodych (w sensie niepełnoletnich). I jak wziąć pod uwagę gry 18+ to faktycznie nie będzie to rozrywka odpowiednia dla dzieci. Po prostu do niektórych nie dociera, że oznaczenia na pudełkach są nie po to, żeby je olewać tylko po to, żeby zastanowić się czy dać dziecku ten czy inny produkt.
Mnie właśnie najbardziej rozwala fakt, że zawsze po jakiejś mega strzelaninie, w Stanach czy gdziekolwiek, pierwsze co robią media to zwracają uwagę na to, że osobnik grał w strzelaniny, tak jakby tylko to był istotny czynnik wpływający na to czy ktoś pójdzie mordować ludzi czy nie. Bo przecież tylko gry przesyłają podprogowy przekaz: "idź zastrzel ich, będzie fajnie". Według tych kryteriów kilka milionów graczy powinno mordować niewinnych ludzi na ulicach. Jak ktoś ma problemy lub po prostu zryty baniak to i Hello Kitty zachęci go do popełnienia zbrodni.
Najlepsze jest to, że większość prowadzonych pod kątem agresji badań, zaczyna się od słów "gry wideo...". Dlaczego nikt nie przeprowadzi badań pod kątem innych bodźców, które powodują takie a nie inne zachowania. Tak jak piszesz - wszystko zależy od konkretnego osobnika i tego, co ma pod peruką...
Idąc tokiem rozumowania większości "znawców", jako pasjonat brutalnych gier, powinienem latać po wsi z siekierą i bawić się w L4D albo Manhunt'a (którego swoją drogą właśnie wrzucili na PSS ku mojej uciesze)...
Ollesternie! Mnie akurat brutalne gry... uspokajają, działają jakby na zasadzie "piorunochronu" katalizującego agresję i inne złe emocje... Poza tym, jak każdy normalny człowiek, nie mam problemu w odróżnianiu gier od realnego życia. Powiem więcej - np. takie kwestie jak wojna, przemoc i zabijanie w tym prawdziwym świecie są mi całkowicie obce i sprzeczne z wyznawanym systemem wartości! Jak mawiał w swych filmach Mistrz Bareja "nie mieszajmy myślowo dwóch systemów walutowych" :)
Kofeinko! Gry z serii np. "Call of Duty" tudzież "Battlefield" rozwijają refleks oraz koordynację oko-ręka u dzieci... Oczywiście żartuję sobie! Znam takich . co tu dużo mówić - po prostu głupich rodziców którym imponuje fakt, że ich bardzo małoletnie pociechy grają w gry dla dorosłych... Tyle że najczęściej potem mają problem chociażby z niekontrolowaną dziecięcą agresją... Klasyfikacja PEGI nie została wymyślona jako "sztuka dla sztuki", tylko aby ułatwiła dobór odpowiedniej gry dla wieku a dokładniej stopnia rozwoju emocjonanego dziecka! W pełni zgadzam się ze zdaniem Pawła z PADcastowej Ekipy że skoro dzieci rzekomo mogą grać w dowolne gry wideo, to czemu nie pokazywać im filmów porno?
Myślę, że granie w "szczelanki" a porno to nie to samo i nie sprowadzałbym gier to tego poziomu.
Wpływ jaki wywołują pornosy na młodego człowieka i na jego postrzeganie kobiety co przekłada się na późniejsze życie dorosłe to nie to samo co odstrzelenie komuś łba w GTA (for example) to według mnie zupełnie inny kaliber rażenia ale przyznaję oba skutecznie wpływają destrukcyjnie na rozwój młodego człowieka...
Powiedzcie mi jak to jest, że duża część osób bardziej jest skłonna pozwolić swoim dzieciom obejrzeć przemoc na ekranie telewizora niż scenę miłosną (nie mówię tu o porno). Przecież to, że dwoje ludzi okazuje sobie uczucie jest lepsze niż mordowanie się i krwawe rozboje.
oj Ola :) no jak to?
nie pamiętasz jak to na całowanie w TV nie mogłaś patrzeć ;) moja córka robi dokładnie to samo - a fuj jak oni mogą,
a za kilka lat jej przejdzie... nie zabraniamy naszym dzieciom patrzeć na takie rzeczy w TV ale z drugiej strony one tego nie potrzebują... jeszcze, i to mnie bardziej martwi, że przyjdzie taki dzień że trafią w odmęty internetu i dogrzebią się takich treści albo ktoś po prostu im je pokaże i tego faktycznie należy się bać
kolejny aspekt to przygotować dziecko na przyjecie takich treści i tak szybko jak to możliwe przemycić do tego młodego nie zepsutego jeszcze niczym umysłu, te pozytywne wzorce a w konfrontacji samo wybierze to co dobre dla niego i jego potrzeb, na to już nie mamy wpływu
Źle się wyraziłam:) miałam na myśli dzieciaki, które już się nie wstydzą patrzeć na całowanie.
Ej poważnie? Porównujesz gry do porno?
odnośnie prośby, ogarniemy :)
Drogi Dawidzie ambasadorze Polskiego podcastingu,God of War Wstąpienie od około miesiąca jest już w w sprzedaży w nowej oficjalnej sklepowej cenie 130 zł ;)
A multi jest o dziwo naprawdę bardzo fajne.
hahahah tak wiem, chciałeś raczej napisać w cenie nie dla idiotów :) pozdrawaim
Dopiero teraz udało mi się przesłuchać odcinka, wzmianka o wiatraczku wyrwała mnie z kapci. Dzięki za pozdrowienia! (Z Katarzyną nie mam nic wspólnego, nie jest ruda, choć fotki chętnie bym obejrzał..)
Dawid obiecał, że kupi wiatraczek i powie czy warto :P hehehehe
Przerażające jest jak wielu rodziców tak beztrosko pozwala grać swoim dzieciom w gry dla nich nieodpowiednie... ostatnio grałam w D3 z dziesięciolatkiem, kiedy zapytałam się czy mu rodzice pozwalają grac w takie gry odpowiedział, że tak i, że ma fajnego tatę, który pozwala mu grać nawet w F.E.A.R'a moja odpowiedź na to? P A T O L O G I A.
To jest szczerze dramat... ciekawe na co jeszcze rodzice nie zwracają uwagi! a potem się zastanawiają co się stało i skąd te problemy z dzieckiem! pamiętam jak za starych czasów mój ojciec nie pozwalał mi grać w doom'a (pierwszą część ;) bo to brutalna gra... na długo przed pegi i temu podobnymi! skąd widział?
Ja wychodzę z założenia, że ludzie są po prostu bezmyślni, a potem jest płacz i zgrzytanie zębami "oj, oj te gry są za brutalne"kurde serio? to po jaką cholerę pozwalacie dziecku w to grać? bezmózgowce...
Po prostu niektórzy ludzie nie nadają się do tego, żeby zostać rodzicami. Zero wyobraźni, zero poczucia odpowiedzialności i zero pojęcia o wychowaniu małego człowieka.
Żeby prowadzić auto trzeba mieć prawo jazdy, żeby mieć dziecko wystarczy nic nie robić :P nie robi się testów na bycie rodzicem... a to jak widzę z własnego doświadczenia najtrudniejsza rzecz na świecie - być odpowiedzialnym za drugiego człowieka!
Pewnie jest tak, że jeśli rodzice widzą, iż dana gra absorbuje uwagę dziecka i dzięki temu mają z nim spokój to czemu nie. A to, że gra nie jest dla niego to już mało istotne, przecież to tylko gra. Tyle , że gry bardziej wpływają na psychikę dziecka niż film, bo zmuszają go do czynnego uczestnictwa w danej grze mało tego. Gry dają możliwość wizualizacji swoich myśli w danej sytuacji np, hmm sprawdzę czy da radę zabić się o te kolce lub czy da radę spaść z tego urwiska. Film natomiast jest bierną rozrywką i tutaj nie mamy wpływu na los bohatera, co za tym idzie. Film nie daje nam możliwości uśmiercania naszego bohatera w dowolny sposób, lub innych postaci. Ale to tylko moja opinia.
Może kiedyś poświęcicie temat tygodnia na ios vs android?
P.S. Moim zdaniem rodzice są odpowiedzialni za swoje pociechy. Także uważam, że pegi powinno być niższe.